![]() |
| Źródło: https://www.facebook.com/szokszamotuly |
W
ramach poznańskiego Festiwalu Transatlantyk ruszył także projekt pod nazwą
Mobilne Kino Škody. Organizatorzy chcą w ten sposób przybliżyć sam Festiwal
mieszkańcom Wielkopolski, wyświetlając w różnych miastach (Piła, Chodzież,
Wągrowiec, Śrem, Września, Kalisz i wiele innych miast) filmy.
Wraz
ze swoją przyjaciółką miałem okazję być na filmie Przed wschodem słońca w reżyserii Richarda Linklatera na pokazie w
Szamotułach, który odbył się 6 lipca o godzinie 21.30.
Do
samej organizacji pokazu zastrzeżeń chyba mieć nie można. Był duży, dmuchany
ekran, były leżaki, nawet ktoś sprzedawał prażoną kukurydzę.
Jedyne
zastrzeżenia, jakie mogą się pojawić, to zachowanie ludzi. Zgodnie z zasadą
„daj ludziom coś za darmo, a przyjdą i zepsują”, ludzie przyszli i zepsuli. Nie
obyło się bez stania i zasłaniania ekranu, głośnych rozmów o codziennych
dylematach przez cały film, wychodzenia, gdy tylko skończyło się piwo, używania
powodujących duszności środków owadobójczych (tak, komary to prawdziwa udręka,
sam mam jeszcze ślady po ich ukąszeniach, ale używanie takiej ilości środków to
chyba przegięcie) i chęci wcześniejszego wyjścia:
- Ola, idziemy już?
- Ola, idziemy już?
-
Za chwilę, miało się kończyć o 23.
-
Ale już jest po 23.
-
Ale film pewnie zaraz się skończy, poczekajmy jeszcze.
-
No dobra! Ale nudy.
Nie
muszę chyba dodawać, że obie dziewczyny filmem w ogóle zainteresowane nie były,
bo zażarte dyskusje i wędrówki po parku urządzały od samego początku.
A
film to historia spotkania dwóch osób: Francuzki Celine i Amerykanina Jesse,
którzy poznają się w pociągu. Nie jest to jednak zwykła znajomość, jakie
zawierane zostają podczas długich podróży pociągiem, bowiem szybko zamienia się
w coś więcej. Bohaterowie postanawiają wysiąść razem w Wiedniu, by spędzić cały
dzień i całą noc na rozmowach o tematach błahych, zwykłych, codziennych, ale
też ważniejszych, filozoficznych, etycznych, światopoglądowych (tu wspaniała
rozmowa o feminizmie…). Ale film to nie tylko rozmowy, nie tylko przeradzanie
się znajomości w romans, ale też wspaniałe obrazy Wiednia i muzyka, która
również zasługuje na pochwałę.
Historia
może nie kończy się tak, jak byśmy tego chcieli. W widzu zawsze drzemie
ciekawość i chce dowiedzieć się, co było dalej, a podobno największym skarbem
filmów są ich otwarte zakończenia. Tak było i tym razem. Bohaterowie rozstają
się więc na dworcu i obiecują sobie, że niedługo spotkają się w tym samym
miejscu. Czy do spotkania dojdzie? Tego nie wiemy.
Powstały
jednak dwa sequele filmu: Przed północą
i Przed zachodem słońca, które przedstawiają
dalsze losy postaci. Chyba trochę boję się je oglądać, nie chcę zepsuć
wrażenia, które wywołał na mnie Przed
wschodem słońca. Chociaż może kiedyś do nich sięgnę, kiedy ciekawość
zwycięży.
Mimo
że film wykorzystuje mnóstwo utartych schematów pojawiających się prawie w
każdej produkcji, chyba zdecydowanie warto go obejrzeć.
I
warto organizować więcej pokazów!

Weź wrzuć tu link do tego bloga książkowego :)
OdpowiedzUsuńTen blog książkowy został jakiś czas temu przeze mnie zawieszony, ale recenzje książek będą też pojawiać tutaj. ;)
Usuńbyłam, widziałam, doceniłam inicjatywę. popieram postulat, by działo się więcej.
OdpowiedzUsuń